wtorek, 17 maja 2022

Szlachcic na zagrodzie .....

 


Piękne, majowe późne popołudnie. Jak każde, w ciągu ostatnich kilku dni. Skąpane słońcem, ciche, bezwietrzne i spokojne. Ot po prostu takie kampinoskie. Siedzę pod dębem. Czekam. Kilka dni temu natknąłem się tu na szczątki upolowanej przez wilki łani, dlatego z dużą nadzieją liczyłem na kolejne ekscytujące spotkanie.

piątek, 6 maja 2022

Niewidzialny o świcie .....


Pełnia wiosny. Poranne mgły nad łąkami, soczysta zieleń budząca do życia olsy. Runo leśne z dywanem białych kwiatków. Kaczeńce kontrastujące żółtą barwą z błękitem rozlewisk. Klangor żurawi. Szybujące bieliki. Przemykający skrajem drogi lis. Właśnie w takim klimacie przemierzałem ostatnio puszczę.

środa, 20 kwietnia 2022

Akcja pod rosochatą wierzbą .....


To była precyzyjnie zaplanowana operacja. Teren od dawna był rozpoznany. Wiedzieliśmy doskonale gdzie i kiedy mamy „uderzyć”, a popołudniowy zwiad poprzedzający ten dzień potwierdził nasze przypuszczenia.

wtorek, 19 kwietnia 2022

Szwendając się po przedwiośniu.....


Przedwiośnie. Zawsze jest wielką nadzieją i przygotowaniem świata przyrody do wybudzenia się ze snu. Już jest za mną, już przeminęło, ale zaowocowało kilkunastoma wyprawami w teren, dzięki którym na nowo moja dusza odżyła, a na twarzy pojawiło się wiele uśmiechu i radości.

piątek, 8 kwietnia 2022

I tylko w przyrodzie … ВСЕ НОРМАЛЬНО…..

 


Dwa lata minęły, kiedy to mknąłem na wschód – nad Biebrzę, by odreagować od rosnącej w siłę pandemii i od całego tego szaleństwa. Wydawało się wówczas, że ta nowa rzeczywistość jest czymś tak bardzo zmieniającym świat w około mnie, że po latach rok 2020 uznany wręcz zostanie przełomowym, zaczynającym nowy rozdział w historii świata.

czwartek, 6 stycznia 2022

Akcja Puszczyk .....

 


Z Nowym Rokiem, „starym krokiem” – mógłbym rzec w odniesieniu do tego, w co zaangażowaliśmy  się jakiś czas temu wraz z kolegą Mariuszem i co jest pewnego rodzaju swoistą kontynuacją procesu, zwanego przez nas samych „My dla naszej Puszczy”.

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Nietoperzowe S.O.S. .....

 


Przełom listopada i grudnia to czas, w którym częściej zawieszam aparat na przysłowiowym kołku. Nie stronię jednak od leśnych wypadów, mając czasami możliwość spojrzenia na własne leśne szwendanie, z nieco innej perspektywy.

sobota, 6 listopada 2021

Satysfakcja .....

 


„Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las…”. Życie ludzkie przemija, za to świat przyrody jest w zasadzie trwały i niezmienny, o ile nie dotykają go nadmiernie ci, którzy uzurpują sobie prawo do jego poprawiania.

czwartek, 4 listopada 2021

Rykowisko.... chyba się pogubiłem ?




Czuję się rozczarowany. Tegoroczne rykowisko, choć obfitowało w wiele ciekawych obserwacji, nie przyniosło mi nawet jednego ciekawego kadru, na który tak bardzo liczyłem.

niedziela, 29 sierpnia 2021

Bukowisko, czyli stękania czas .....



Ostatnie dni ciągnęły się niczym włoski makaron. Świadomość nadchodzącego czasu oraz wielu miesięcy wyczekiwania powodowała, że nie byłem w stanie już dłużej usiedzieć w domu. Dość sprzyjające okoliczności sprawiły, że miałem kilka dni wolnego zarówno od pracy jak i od obowiązków domowych. Po prostu „musiałem” ruszyć w knieję
.

środa, 31 marca 2021

Czy zniknie Biebrzy czar .....?

 


Pięć lat temu, kiedy to poczyniłem tekst, będący moim prywatnym głosem w toczącej się wówczas dyskusji  na temat remontu pewnej drogi - w najśmielszych snach nie przyszło mi do głowy, że zadane wówczas pytanie - czy zniknie Carskiej drogi czar? - będę musiał postawić ponownie, w odniesieniu do całej doliny środkowo-dolnej Biebrzy i jej bezsprzecznie unikalnych w skali Europy walorów przyrodniczych.

wtorek, 16 marca 2021

Przedwiośnie pośród łań .....


Pierwszy raz od bodaj kilku lat mamy normalny pogodowy stan rzeczy. Było troszkę zimy, takiej ze śniegiem i utrzymującym się sporym mrozem, więc zanim pojawi się pełnia wiosny, możemy podziwiać uroki przedwiośnia.

poniedziałek, 1 marca 2021

Piękny sen .....


Niby ostatnia noc lutego, a niebo gwiaździste niczym w październiku. No i ta pełnia księżyca, rozświetlająca wszystko w około. Wtulony w ciepłą pościel nie chcę się budzić, jednak brzęczyk telefonu stanowczym tonem oznajmia mi, że już czas wstawać.

niedziela, 28 lutego 2021

Łosiowe kadry .....


Do niedawna -  bodaj jeszcze kilka lat wstecz - nie miałem na swoim koncie „ustrzelonego” łosia. Co więcej. Dopiero w sezonie 2010 spotkałem Go po raz pierwszy na wolności – ot tak zupełnie na „dziko”.

niedziela, 1 listopada 2020

Leśne zjawy w ciszy mglistego poranka .....

 


Bardzo mglista aura nie zachęcała do wypadu w knieję. Co prawda prognoza wyraźnie mówiła o bezchmurnym niebie, ale póki co drzewa przed oknami tonęły w „mleku”. No i temperatura. Tylko 3 st. 

czwartek, 24 września 2020

Koncert nad koncerty .....


Do tej soboty żyłem w przeświadczeniu, że już wszystko o rykowisku słyszałem i wiele już widziałem. Bardzo się myliłem, bo właśnie tego poranka moje postrzeganie tego mistycznego aktu przyrody legło w gruzach…

środa, 16 września 2020

Pod znakiem wilka, czyli fotosezon 2020/2021 czas zacząć .....


Połowa sierpnia. Od kilku dni zaczyna mnie „nosić”. Myśl o kolejnym zbliżającym się foto-sezonie działa nad wyraz pobudzająco. Tylko te upały. Rok temu już można było usłyszeć odgłosy stękających łosi, za to teraz ..... kompletna cisza.

piątek, 8 maja 2020

Jakoś tak smutno ..... Jakoś tak radośnie .....


Jeszcze 2 miesiące temu nie podejrzewałem, jak bardzo zmieni się rzeczywistość wokół nas. Ba. Nawet w połowie marca, kiedy to wizytowałem marcową Biebrzę rozbrzmiewającą żurawim klangorem i gęganiem tysięcy gęsi na myśl mi nie przyszło, że pewne obrazy zostaną zarejestrowane przez mój aparat po raz ostatni...

...i stało się najgorsze....

piątek, 20 marca 2020

u..CoronoVanie wyjazdu.....


Pusta zupełnie szosa na Białystok jednoznacznie potwierdzała zupełnie nową, inną rzeczywistość. Dość miałem już żółtych i czerwonych pasków w serwisach informacyjnych, które bezdusznie bombardowały moją świadomość newsami o tym, co się wokoło dzieje. W końcu pomyślałem stop !!!

niedziela, 23 lutego 2020

Łosie w Kampinosie .....


Czy wiecie gdzie mieszkają łosie? Łosie mieszkają w Kampinosie. Kampinos to las pod Warszawą, podmokły , zarośnięty trawą.

piątek, 22 listopada 2019

Szansa na jedno ujęcie ......


Była już druga połowa października. Wciąż piękna, jesienna aura zachęcała do polowań z obiektywem. Jeszcze dwa tygodnie wcześniej knieja rozbrzmiewała odgłosami rykowiska, a teraz wszystko już ucichło.

poniedziałek, 21 października 2019

Wspomnienie ... czyli nie rzucim ziemi skąd nasz ród...


Łosie przestały stękać już z dobrą godzinę temu. Ranek mienił się pełnym słońcem, które odbijało swój blask od powoli żółknących już liści. Siedziałem na borsukowym grądziku. Przede mną rozpościerała się perspektywa otwartych turzycowisk. Oczy wędrowały po horyzoncie, a spokój w głowie i cisza poranka skłaniały do rozmyślań. Zastanawiałem się jak ten krajobraz i świat puszczańskiej przyrody wyglądał 30, 50 czy 70 lat temu. Siłą rzeczy myśli dotknęły wojennych lat. Wyraz twarzy spoważniał, tym bardziej, gdy uświadomiłem sobie gdzie jestem i że to właśnie dziś jest 24 września...

środa, 28 sierpnia 2019

W „Chopinowskiej” wierzbie ......


Spoglądając na zwisające zielone ramiona pochylonej wierzby, Fryderyk popadł w zadumę. Drzewo zdawało się kłaniać w pas, przepływającej tuż obok rzece. Nagle pod jego zacienioną koroną, zatrzepotał skrzydłami niewielki ptak, by chwilę później, niczym kolorowy motyl zatrzymać się w bezruchu. Ze starego, spękanego pnia wierzby wychyliły się dwa leciutko zagięte dzioby. Na twarzy Fryderyka pojawił się uśmiech. Widać było, jak bardzo przywiązany jest do tej Mazowieckiej krainy...

piątek, 31 maja 2019

Sarna ... - (nie) żona Jelenia ... ???


Ileż to już razy słyszałem to stwierdzenie? Nie pamiętam. Pamiętam jednak bardzo dobrze, że nawet będąc małym chłopcem nigdy nie miałem problemu z rozróżnieniem tych dwóch gatunków. Od zawsze dla mnie jeleń to był jeleń, a jego żoną była łania. Sarna natomiast wraz ze swoim koziołkiem tworzyli zupełnie odrębną „leśną komórkę społeczną”.

niedziela, 31 marca 2019

Mój pierwszy raz, czyli oko w oko z .....


W rozmowach o „tym” z innymi, dawało się wyczuć ogromną ekscytację. Na samą myśl, lekko się uśmiechając, ludzie pobudzali się i promienieli. Widać było ogromną radość z przeżycia tej chwili, co jeszcze bardziej potęgowało i moje zainteresowanie.

niedziela, 3 marca 2019

Biebrza na początek - cz.2

Dzień drugi. Ranek. Świt raczej. W zasadzie brzask tudzież noc jeszcze. Jak wspominałem warto poświęcić te ranne godziny i ruszyć na szlak. Znów Barwik, ten który „liznęliśmy” późnym popołudniem. Tym razem jednak od parkingu ruszamy raźnym krokiem w stronę wieży widokowej oddalonej o około 3,5 km.

Biebrza na początek - cz.1


Do napisania tegoż artykułu skłonił mnie telefon, który otrzymałem wczesną jesienią od kolegi Darka. Zadał mi wówczas krótkie pytanie, którym wprawił mnie – bądź co bądź dość już stałego bywalca Biebrzańskiej Ziemi – w małe zakłopotanie.

piątek, 19 października 2018

Jesienne misterium .....

Mijał kolejny tydzień, a ja ponownie nie mogłem doczekać się weekendu. Znów budzik nastawiony na 3.30 a wydaje się, że zaczyna dryndać niedługo po tym jak zdążyłem się położyć. Wyglądam przez okno. Na szybie kilka niewielkich kropel deszczu. Zerkam na latarnię przed blokiem i już wyraźnie widzę jak siąpi. Odpuszczam.

środa, 19 września 2018

Weekend na rykowisku .....

To był już trzeci z kolei weekend w puszczy. Rodzinkę tym razem wyprawiłem na działkę, by nic mnie nie ograniczało i bym mógł spędzić w lesie tyle czasu, ile będę potrzebował. Zaplanowałem wypad na sobotni świt i wieczór oraz powtórkę w niedzielę rano.

sobota, 31 marca 2018

Rodzinne przedwiośnie nad Biebrzą …..

Tym razem kalendarzowej Wiosny szukałem na Podlasiu. Zapowiadający się pierwszy, w miarę pogodny weekend nie dał mi dużo czasu na zastanawianie się i już na kilka dni przed nim zarezerwowałem nocleg w Dobarzu. Jak się później okazało był to dobry, przewidujący ruch, bo pensjonat pękał w szwach i zbyt długie namyślanie się, mogłoby spowodować, iż wylądowalibyśmy gdzieś indziej.

czwartek, 15 lutego 2018

Zimowym szlakiem .....

Powoli zima zbliża się ku końcowi. Zerkam na swoje zapiski i staram się odtworzyć w pamięci to, jaka była. Pierwsze, co ciśnie mi się na usta to słowo – ciepła. Rzekłbym nawet prawie bez mroźna. Co prawda raz udało mi się odnotować temperaturę na poziomie -12st, ale to było daleko na wschód Polski i to zaledwie przez jeden dzień.

sobota, 23 grudnia 2017

Wigilijna opowieść …..

Szedł dziarsko po lekko oszronionym polu. Niewielki plecak, w którym dźwigał kilkanaście marchewek rytmicznie obijał się mu o plecy. Ostatnie lata przyzwyczaiły go już do tego, że wigilijny dzień niekoniecznie musiał kojarzyć się ze śniegiem i choć w tym roku pierwsze opady miał już za sobą to jednak dziś w ten wyjątkowy dzień białego puchu zabrakło. Na szczęście temperatura o poranku była minimalnie poniżej zera. Noc przy gruncie musiała być nawet chłodniejsza, bo twarda zmarznięta ziemia chrupała pod butami. 

sobota, 11 listopada 2017

Puszcza i Bagna jesienią .....

Zleciało lato. Jakoś tak szybko, wręcz niespostrzeżenie. Nawet dudki, na które tak się szykowałem w tym roku były trudnym dla mnie przeciwnikiem. Niewiele z tego wyszło, dlatego też z dużym apetytem nastawiałem się na jesień.

wtorek, 30 maja 2017

Biebrzański Rycyk – fotograficzne marzenie …..

Pytają mnie znajomi czy od lat powielane te same wiosenne scenariusze mnie nie nudzą? Tak było i tym razem. Znów nad Biebrzę? Przecież to już widziałeś, znasz tam każdy kąt, każdą łąkę, drzewo czy rzeczny zakręt. A my? Znamy te Twoje coroczne opowieści.
Odpowiadam im wówczas niczym stary bajko-pisarz. Znacie? No to posłuchajcie…

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Przedwiośnie .....

Wreszcie, nareszcie, hura !!!!
W końcu się doczekałem. Choć nie powiem, że tegoroczna zima dłużyła mi się szarością. W przeciwieństwie do lat poprzednich było trochę śniegu, który utrzymywał się nawet do połowy lutego. Miało to swój urok, ale.... No ale to już przeszłość, chociaż ...... nie. Ten śnieg w tym roku – choć powinno to być normalne – przełożył się na jeszcze jeden element tak mocno kojarzony z przedwiośniem  - na podtopienia.

niedziela, 29 stycznia 2017

Zimowe Łosie .....

Tegoroczna zima tym różni się od kilku poprzednich, że (o dziwo) utrzymująca się przez prawie miesiąc minusowa temperatura stwarza warunki, aby pokrywa śnieżna nie zniknęła z dnia na dzień i daje możliwość wypadu w iście zimowy teren.

poniedziałek, 31 października 2016

Rozmowa ze Stadnym.....

Czarny asfalt znikał pod kołami samochodu. Z głośników wydobywał się lekko zachrypnięty głos Bogusława Meca. Lubił tę nostalgiczną płytę, która wprawiała go w wyśmienity nastrój, wypełniony harmonią i spokojem. Światła przenikały mgłę, która z każdym kilometrem zdawała się gęstnieć. Czasem auto niczym w pustą dziurę wjeżdżało w przestrzeń wolną od jej oparów, by po chwili znów gęstniejąca powłoka oblepiała je na nowo.

wtorek, 20 września 2016

Rykowisko .....

Zdawać by się mogło, że dopiero co wtulił głowę w poduszkę, a już bezlitosny dźwięk budzika wdzierał się do jego głowy. Pod zamkniętymi jeszcze powiekami przewijały się ostatnie obrazy snu. Otworzył oczy. Czerń nocy i chłód wdzierający się przez uchylone okno, nie zachęcały do wstania z łóżka. Chwilę rozmyślał i choć kołdra wciąż kusiła swoim ciepłem nie zamierzał dziś się poddać.

poniedziałek, 5 września 2016

Jesienne przedbiegi .....

Nosiło mnie już od tygodnia. Koniec wakacji wyraźnie wpływał na mnie pobudzająco. Czułem dobrze to, co nieuchronnie aczkolwiek powoli miało nadejść. I choć aura w ciągu dnia nadal była iście letnia z temperaturami sięgającymi nawet 30 st, to poranki bywały już całkiem rześkie.  Nadeszły pierwsze dni września.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Przygoda z Dudkiem .....


Wiele, wiele lat minęło od mojego pierwszego spotkania z Dudkiem. Było to bodaj pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy to na środku polnej drogi prowadzącej do kampinoskiego lasu, spotkaliśmy razem z bratem niedużego, kolorowego ptaka, którego charakterystycznym i rozpoznawalnym znakiem był piękny czubek, stroszony co i raz na głowie.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Jest taki trakt, czyli Carskiej drogi czar .....

Kilka lat temu, jadąc do Dobarza, pierwszy raz zetknąłem się z tą drogą. Co za koszmarna nawierzchnia – pomyślałem. Rozważania te nie miały jednak dla mnie większego znaczenia, gdyż właśnie rozpoczynałem swój pierwszy i bardzo wyczekany pobyt w krainie Biebrzy. 

niedziela, 31 lipca 2016

Batalionowe Flamenco, czyli wizyta nad Biebrzą …

To właśnie On, jeden z herbów tutejszej przyrody sprawił, że wzdychałem z zachwytu przeglądając kolejne karty fotograficznych albumów braci Kłosowskich. Jego dostojna, pięknie ubarwiona sylwetka, przyodziana w iście indiański pióropusz, bez reszty działała na moją wyobraźnię. Marzyło mi się spotkanie z tym przedstawicielem rodziny bekasowatych, jednak przez kolejne lata mijałem się z batalionami o kilka dni. Tym razem postanowiłem przyjechać nieco wcześniej niż zwykle – w końcówce kwietnia.

niedziela, 15 maja 2016

Gęsi nadlatują,Wiosnę zwiastują .....

Przez kilka lat, odkąd zacząłem przyjeżdżać nad Biebrzę krążyła mi po głowie myśl, by podziwiać spektakularne gęsie przeloty, o których wiele się nasłuchałem. 

sobota, 12 marca 2016

Król Bagien …..Łoś

Sięgając pamięcią przypominam sobie pierwsze moje spotkanie z dziko żyjącym łosiem. Było to wiosną ładnych kilka lat temu, oczywiście w królestwie tego gatunku w Polsce, czyli nad Biebrzą.

niedziela, 21 lutego 2016

Początek, czyli ..... wciągnięty w Bagno


Z nazwą Biebrza spotkałem się wiele lat temu, kiedy czytając czasopismo Wędkarz Polski opisywano Ją jako swojego rodzaju wędkarskie eldorado. Mocno akcentowano Jej dzikość, pierwotność, a czasem wręcz niedostępność. Cechy te zawsze działały na moją wyobraźnię, to też po jakimś czasie znów temat Biebrzy ponownie zakiełkował w mojej głowie.